Zdychałem z głodu na ulicy. Jak podręcznikowy bezdomny, ciężko się tam wraca. Nawet pisząc. Dzisiaj leżę w łóżku, ale zdycham z samotności, skarbie.

Byłaś ze mną, kiedy nie miałem gdzie mieszkać. Kiedy w kieszeniach miałem tylko marzenia. Dzisiaj patrzę na miasto z budynku, pod którym kiedyś spałem. Mój świat się zmienił i to chyba czyste szaleństwo.

I może to naiwne, trudno. Nie każdy musi mi wierzyć, zależy mi tylko na Twoim zdaniu. Chciałbym, abyś tutaj była i mnie przytuliła. Chcę powiedzieć Ci tyle rzeczy, ile im nie chce napisać. Bo co z tego, że jestem popularny? Skoro sam siebie nie poznaję. Patrzę w lustro.

Widzę tęsknotę do Ciebie.

Zacząłem pisać ten, list czytając książkę Honoriusza Balzaca, gdzie trafiłem na fragment, że kobieta kocha tylko raz w życiu. Nie liczmy dalej. Poddaje się odklepuję ring. Przestańmy udawać, że się nie widzimy i nie czujemy nic.

Czuję na tyle dużo, że wylewam łzy na kartkę którą teraz zapisuje. I teraz rozumiem jak cierpiałaś, gdy byłem sobą. Dzisiaj siebie nie poznaje. Ty mnie również.

Więc chciałbym się Tobie przedstawić i zaprosić na kawę.

O Autorze

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany