Najdroższa,

moje życie jest złe jak nigdy. Trzęsą mi się ręce, kiedy o tym piszę, bo tak bardzo chcę pokochać. Zatracić się w Tobie, obiecuję. Tylko gdzieś wewnątrz boję się odrzucenia, nie czuję pewności, że wyglądam tak, jakbyś chciała. Zawsze mówię to, co myślę, i może nie jestem tym właściwym, ale wiesz dlaczego tak jest?

Bo tak bardzo mi zależy.

Jesteś spokojem mojej duszy, ciepłem, przez które zapłonęło moje serce. Chwilą ciszy, wypełniającą pustkę. Jesteś tam, gdzie nikt dotychczas nie zamieszkał. Trzaskał drzwiami i zapomniał, że one są obrotowe. Tak bardzo chciałem kochać i błądziłem.

Znalazłem drogę.

I idę nią, a dookoła są drzewa. Sieci pająków i bagna, przez które trzeba przejść, ale jeżeli nie byliśmy dla siebie wtedy, to nie powinniśmy być dzisiaj. Czuję się jak nastolatek, tryskający zauroczeniem. Unoszący się na skrzydłach motyli, które zamieszkały w moim brzuchu.

Czas nadszedł.

Pójdziemy tam razem?

autor.

O Autorze

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany