Mamo,

pęka mi serce. W tle uderza we mnie delikatny pogłos muzyki, który zostawia miejsce dla moich słów. Ostatnio częściej myślę o śmierci niż o życiu. Bezustannie wpadam w pułapki, które zamykają mnie w kolejnych klatkach mojego umysłu. Ja już nie wiem, czy Cię kocham, czy może mi Ciebie brakuje? Chyba po prostu chciałbym spojrzeć na Ciebie i zobaczyć Twój ból.

Mojego nie zobaczysz, bo nie czuję nic.

Do nikogo. Usycham, chociaż zalewam się łzami. Żyję, chociaż tak naprawdę nie wiem, po co? Nie chcę i boję się odpowiadać. Umieram i nigdy nie myślałem, że to tak boli. Jestem nawet za słaby, by przepaść w alkoholu, narkotykach czy chociażby w kobietach. Kiedy szukasz jednej, jedynej i tej na zawsze. Możesz błądzić, dawać dupy i budzić się z kacem. Ale zawsze będziesz chciał kochać.

Ja chcę, chociaż pęka mi serce. Bo byłem na właściwej drodze, chyba. Dzisiaj co do niczego już nie mam pewności. Mogę pięknie powspominać, przypomnieć sobie jej uśmiech, to, jak mnie wspierała, gdy Ciebie nie było. Nie było nikogo.

Dzisiaj jej też nie ma.

Pusty ten list jak mieszkanie, w którym żyję. Serce, z którego to piszę, i kartka, którą zapisuję wspomnieniami. Rzeczywistość nie istnieje.

Bo przecież nie może być tak pusta.

_

syn.

O Autorze

Podobne posty

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany